czwartek, 9 grudnia 2010

WTF? czyli moje fanaberie

Wróciłam .A że w dobrym guście lansu będzie uaktualniać ten badziewny blog regularnie tak też postanowiłam czynić. Tak na nowy rok już w grudniu nowe postanowienie :) W związku ze zmianą miejsca zamieszkania z mniejszej wioski na większą czyli Londyn postanowiłam aktywować się zawodowo. A że nie bawi mnie ganianie z garami lub mopem uparcie będę dążyć do swych marzeń a tutaj będę wypruwać flaki męcząc was ewentualnymi postępami. Mamy już pierwszy. Postanowiłam zostać redaktorką  na portalu informacyjnym dla polaków na wyspach Londynek.net. Jak też postanowiłam tak zrobiłam. Wysłałam zgłoszenie. Dostałam ten job ;p W związku z tym wrzucam pierwszy ekshibicjonistyczny przejaw mojego toku myślenia dzięki któremu udało mi się osiągnąć ten cel ;p Zapraszam serdecznie do lektury :)





Przebudzone królewny


Co w dzisiejszych czasach powoduje że czujemy się piękne? Do czego dążymy ? Jakie mamy cele i czym się kierujemy? Sama będąc kobietą coraz bardziej się gubię poszukując odpowiedzi na tak trywialne zdawało by się pytania.


Obserwując kobiety coraz częściej dostrzegam mocną niekonsekwencje w ich postępowaniu. W pewnym sensie nic w tym dziwnego bo wszechobecne i wszechwiedzące media również promują wielce rozbieżne modele zachowań. Jakże popularny do niedawna styl bycia kobietą niezależną, rekinem biznesu i wyuzdaną singielką ucieleśniany przez Carry z „Seksu w Wielkim Mieście”, Ally McBeal czy choćby wiele celebrytek nagle stał się niemodny. A wszystko to za sprawą naszej odwiecznej wewnętrznej tęsknoty do ziszczenia się bajek które wpajały w nas mamy a same usłyszały je od swoich babek. Bajek pięknych, z happy endem.
Kiedyś potrzebny był książę, biały koń i wielka balowa suknia. Dziś zamiast tego z rozrzewnieniem i nutką smutku karmimy się miłością niezdarnej i wyalienowanej małolaty do nieskazitelnie pięknego wampira albo doniesieniami o bajkowym ślubie pochodzącej z „ludu” Katie Middleton i księcia Wiliama. Świat mediów z coraz większym upodobaniem żeruje na nas podsycając tą ukrytą we wewnątrz tęsknotę. Spece od PR tworzą mistyfikacje wokół życia gwiazdeczek nie tylko po to by wzrosła ich oglądalność ale też by popchnąć całą machinę biznesu na czubku której stoją. Bo gdy widzimy w nich nasze księżniczki chcemy być tak jak one. Choć na chwile zabłysnąć by być może ukryty gdzieś w tłumie książę dostrzegł ten blask. Więc kupujemy perfumy by pachnieć tak jak one, robimy sobie sztuczne paznokcie, włosy, piersi i uśmiechy . Wydajemy krocie by stać się choć trochę podobne do postaci z obrazków które nas otaczają. Tęskniłyśmy za tym. Za bajkami. A tworzenie wizerunku twardzielki było formą ukrycia żalu i bólu jaki powodował fakt że nasi „książęta” nie byli tacy idealni i niestety „długo i szczęśliwie” bywało okupione latami wyrzeczeń i poświęceń bądź całe nasze życie uczuciowe było pasmem niepowodzeń.
Paradoksalnie postawiłyśmy sobie poprzeczkę tak wysoko że miast osiągnąć inny wymiar szczęścia tylko pogłębiłyśmy depresyjny stan którego miał nikt nie dostrzec. Pozwoliłyśmy torturować się psychicznie tylko po to by udowodnić ze jesteśmy tak samo twarde jak faceci. W każdym aspekcie życia postanowiłyśmy być bardziej niż the best. Nikt nigdy nie oceniał kobiety jak druga kobieta. Jednocześnie dając mężczyznom przykład jak nas obrażać i poniżać. Wszystko przyjmowałyśmy z uśmiechem bo emocje są nieprofesjonalne i kobiece. Najlepszym tego przykładem był makabryczny pastisz „Top Model” w polskim wykonaniu. Uczestniczki traktowano jak towar na rzeźnickim targu by pokazać im co znaczy „profesjonalizm”. Zamiast nauczyć ich kreatywności, otwartości i innych niezbędnych dla każdej modelki umiejętności nie szczędzili im uszczypliwych i bolesnych uwag pokazując jedynie jak głębokim cierpieniem należy okupić marzenia.
Drogie panie wpędziłyśmy się w przysłowiowy „kozi róg” i postawiłyśmy się przed makabrycznym wyborem : cierpieć by znaleźć księcia czy po to by mu pokazać że jest nie potrzebny? Z czasem coraz bardziej wygrywa typowe dla każdej istoty ludzkiej pragnienie obecności drugiej osoby. Teraz znów szukamy tych jedynych gotowe do przybrania fartuszka i wyjęcia spirali antykoncepcyjnej. Tylko czy w wyniku tych wszystkich dziwacznych zachwiań równowagi, w ferworze walki o równość nie przysporzyłyśmy sobie kolejnego problemu jakim jest męska zniewieściałość? Bo nim się obejrzałyśmy swoim twardym i męskim podejściem pozwoliłyśmy mężczyznom by całkowicie zapomnieli o swoich obowiązkach i całkowicie zdali się na nas. I teraz przebudzone ze snu o własnym sukcesie otwieramy oczy a zamiast pełnego męskości księcia otacza nas banda homoseksualnych i zniewieściałych krasnoludków .
Sabina Gorczyk.Londyn

2 komentarze:

  1. Rewelacyjny i klarowny przekaz. Zgadzam sie z idea jaka zawarlas w notce, ale zrodel tego problemu szukalbym gdzie indziej. Konflikt z jakim mamy do czynienia miedzy kobieta a mezczyzna rozgrywa sie na podstawach ich wlasnej biologii. Otoz kobieta jest stworzona przez proces ewolucji do rodzenia i opieki nad potomstwem i robi wszystko swiadomie lub tez mniej by sprostac tej jakby wymuszonej natura roli. Mezczyzna z kolei jest skontruowany na obraz mysliwego i zapladniacza w jednym. Z racji tego iz ma zawsze nadwyzke nasienia jest sklonny do realizacji swojego zadania na wielu powiedzmy "frontach". Ten dysonas przeklada sie na zycie doczesne a w warukmkach rozwinietej mocno cywilizacji konflikt plci urasta do rangi ideologii i oddzialywuje na polityke, prawodawstwo i ekonomie nie mowiac juz o stosunkach socjalnych. To co obecnie dzieje sie na swiecie jest jak zwykle okresem przejsciowym bowiem kazdy okres zycia jest jakims etapem, ktory w naturalny sposob przechodzi do nastepnego. Mogac sledzic historie z uwaga mozemy dostrzec jak na przestrzeni dziejow zmienialy sie stosunki miedzyludzkie i jak kobiety zdobywaly nalezne sobie miejsce w spolecznosciach coraz bardziej cywilizujacych sie. Czlowiek jako jedyna istota zywa przeciwstawil sie wlasnej ewolucyjnosci na rzecz ewolucji umyslu. Wiec moge z duza doza pewnosci powiedziec iz umysl i rozsadek zwyciezy zaszlosci starego swiata, poniewaz czlowiek jest wygodny i tak w nieskonczonosc poki istnieje nasz gatunek na tej planecie. Doskonalenie sie jest rowniez ewolucyjna spuscizna, jest powtorzeniem naszej drogi od malej bakterii az do wyprostowanej sylwekti homo sapiens sapiens, istoty ktora zwrocila sie przeciw wlasnej naturze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie,super przekaz,pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń